Rajstopy blog i kilka luźnych przemyśleń

Pisanie bloga najczęściej zaczyna się spontanicznie. Spotka Cię coś zaskakującego, czym chciałabyś się podzielić z innymi. Albo przeczytasz ciekawego, inspirującego bloga kogoś innego i stwierdzisz, że Ty też masz coś intrygującego, wartego przekazania.
Siadasz więc do komputera lub tabletu i …. właśnie… pusta kartka, którą chcesz zapełnić sobą, swoimi myślami, sposobem na życie, przygodami. Chcesz podzielić się swoim talentem, dokonaniami. Pomóc innym, doradzić w trudnych chwilach, czasami nawet podzielić bólem, ale i również wielką nadzieją.

Na początku nawet pisze Ci się dobrze, słowa same spływają spod klawiatury. Jednak, gdy okazuje się, że blog nie ma odbiorców, nie ma obserwujących i komentujących to z upływem tygodni jego prowadzenie przestaje przynosić Ci oczekiwane zadowolenie, a Twoje wszystkie pomysły, porady i zwierzenia trafiają w próżnię.

Równie dobrze mogłabyś pisać wprost do szuflady i nie przejmować się wyglądem bloga, zdjęciami, formą i pisownią. Świat Internetu potrafi Cię pocieszyć i docenić, potrafi także pogrążyć w przykrych komentarzach. Dlatego musisz się przygotować na wiele i pozostawać konsekwentną w pisaniu.


W sieci krążą dziesiątki tysięcy zaczętych blogów o najróżniejszej tematyce. Czasami mają nawet po kilka lat i widać, że cieszyły i piszącego i czytającego. Przeglądając niektóre z nich aż ma się żal, że wygasły… już nikt po drugiej stronie nie pisze do Ciebie i nie przekazuje interesujących Cię treści w sposób, który dawał Ci przyjemność czytania ( i czasami nawet wcielania w życie niektórych pomysłów, porad, itp.). Wiele blogów pisanych jest prosto z serca o sprawach dotyczących uczuć i życia. Sporo jest także blogów o tematyce poradnikowej, informacyjnej i przybliżającej Ci różne aspekty życia, np. gotowania, pielęgnacji, stylizacji, itp.

Z racji zainteresowań najbliższe są mi blogi o rajstopach, pończochach, itp. produktach pończoszniczych. Wbrew pozorom nie ma ich wiele w języku polskim. Najczęściej skupiają się na testowaniu i opisywaniu konkretnych produktów, np. rajstop z siatki itd. Nie chce narzekać, sporo jest mało profesjonalnych, nic nie wnoszących tekstów pisanych pod konkretną markę. O rajstopach piszą też osoby, które nie do końca mają rozeznanie na rynku pończoszniczym, nie śledzą nowych rozwiązań i trednów modowych. Po prostu wpadają na pomysł: “O czym by tu napisać? Aaaaaa rajstopy blog ….” . Rzecz jasna pisać każdy może, ale udzielanie rad, które nie do końca są profesjonalne, nie jest dobrą rzeczą. Lepiej już niczego nie pisać.


Dla przykładu: 

Spotkałam się na jednym z blogów dla Panien Młodych z poradnikiem, jak nosić pończochy do ślubu. Opowiadane tam porady były po prostu abstrakcyjne. Gdyby osoba je pisząca miała się do nich w praktyce zastosować, to zaręczam Ci, nigdy w życiu nie założyłaby już pończoch.

Tak, jak nie raz zdarzało mi się w sklepach stacjonarnych z bielizną spotkanie z Panią, która podobno znała się na dobieraniu biustonoszy. Gdybym miała 18 lat to może uwierzyłabym tej Pani, że biustonosz jest idealny. Jednak będąc już nieco starszą niż 18 lat (chichichi) widzę w lustrze, że wbija mi się w ciało, wychodzą mi „bułeczki”, a rozstaw fiszbin jest zbyt mały. Pani patrząc mi prosto w oczy bez zająknięcia stwierdza: „Idealny dla Pani”… Sytuacja powtarza się trzykrotnie. W sklepie z bielizną renomowanej marki…


Blogi o modzie i urodzie też powinny być pisane odpowiedzialnie. Chcę inspirować kobiety, dziewczyny, chcę, aby wyglądały i czuły się świetnie. Nie zawsze muszę mieć rację w ocenie estetycznej, jednak odnośnie pewnych prawideł ubierania i noszenia rajstop, pończoch nie powinno się eksperymentować zbyt wiele.

Blog o rajstopach. Powiesz, że coż można w nim pisać? Przecież rajstopy to nic skomplikowanego. Noszenie pończoch to też nic skomplikowanego. Jednak każdego dnia przekonuję się, że nie tylko młode dziewczyny, ale też bardzo dojrzałe Panie, mają kłopoty nawet z określeniem koloru, a co dopiero z właściwym dobraniem rozmiaru, nie wspominając już o rajstopach czy pończochach funkcyjnych, o których istnieniu nie mają w ogóle pojęcia.
Śmieję się, że dla większości Pań powinien być przygotowany kwestionariusz, który powinna wypełnić zanim podejdzie do Ekspedientki w sklepie z bielizną i rajstopami. Rozmowa przebiega z reguły mniej więcej tak:

Klientka: „Dzień dobry. Poproszę rajstopy”

Ekspedientka: „Dzień dobry. Jakie rajstopy?”

Klientka: „No takie na mnie…

Ekspedientka: „ A jaki rozmiar Pani nosi?” Przezornie podpowiada już: „ S, M, może L?”

Klientka: „Nie wiem, dawno nie nosiłam rajstop”

Ekspedientka: „Dobrze, a chciałaby Pani cienkie, czy trochę grubsze? Gładkie, czy ze wzorkiem? Jaki kolor? Z Lycry, czy innej tkaniny, np. stretch? Z wyszczuplaniem? Z zaznaczonymi palcami i częścią majteczkową, czy może bez?…..”

Klientka:Cieliste, trochę opalone, w kolorze mojej skóry”

Tutaj już nie będę kusiła się o dalsze ciągnięcie tematu, bo z zasady kolor „cielisty” jest czymś, co mnie nokautuje. Kolor skóry nóg Klientki, szczególnie, gdy jest w całości ubrana potrafi odgadnąć jedynie dżin z lampy Alladyna albo wróżbita Maciej. Wiem, że jestem teraz trochę złośliwa, ale pomyśl… Jak trudno wybrać w sklepie jogurt albo ciasteczka, kiedy masz do dyspozycji całe alejki półek z najróżniejszymi ci rodzajami. Jak trudno zamówić kawę – z mlekiem, espresso, lungo, cappuccino, z syropami, cukrem brązowym, słodzikiem, cynamonem, kardamonem, mrożoną – czyste szaleństwo.
Tak samo jest w branży pończoszniczej. Przez tą różnorodność mnożą się pytania. Oczywiście można pójść na łatwiznę i oferować kilka najprostszych modeli rajstop i pończoch, pisać o nich i pokazywać. Jednak nie o to chodzi. Chodzi o coś odwrotnego.
O to, aby na blogu o rajstopach pisać o nowinkach, różnorodności i pokazywać ścieżki, które doprowadzą nas najprostszą drogą do upragnionych rajstop. Pokazywać, co można kupić, co ubrać, jak i do czego nosić. Polecać warte polecenia produkty, bazować na opiniach ekspertów i inspirować się wielkimi projektantami oraz podpatrywać młodych, prężnych artystów.

Blog o rajstopach i produktach pończoszniczych nie musi być nudny, monotonny, jednowymiarowy. Nie musi być tylko na temat rajstop, one stanowią tylko podstawę, na której rozwijają się inne, połączone tematy. Może służyć inspiracją i dawać chwilę wytchnienia czytany przy ciepłej, pachnącej kawie. Czego Tobie i Sobie życzę.

Miłego czytania.